Zniknęłam na pewien czas, ale wracam i wiem już po co. Szukałam czegoś, co pozwoli mi wyrazić siebie i to co czuję, a odkryłam że mam to pod nosem. Inni niech mówią, że filcowanie jest głupie, dziecinne, śmieszne...że nie da się przeskoczyć pewnych form, wyjść ze schematów. Ja chcę udowodnić, że filcowanie to sztuka, taka sama jak każda inna, że pozwala oddać część siebie innym. Chcę filcować mniej, ale za to bardziej...
Dziś tak skromnie i w nawiązaniu do poprzedniego posta, "nieforemna w formie" broszka:




8 komentarze:
A po co dodawać do filcowania ideeologię?????Ja filcuję bo lubię:)Bardzo fajna kolorowa broszka:)Pozdrawiam serdecznie:)
Może nieforemna, lecz Twoja.
Ja filc lubię, choćby za możliwość kontaktu z ciepłem czesanki. To niezwykle miłe, plastyczne tworzywo. Uwielbiam też jego nieprzewidywalność, zawsze niespodzianka.
Fajnie, że wracasz! I to z taką fajną broszką :)
aż mi się oczy zaświeciły, gdy zobaczyłam na moim bocznym pasku bloga, że dodałaś posta;) A co do filcowania, myli sie ten kto mówi, ze jest dziecinne. Jest odprężające i przyjemne, ale trzeba włożyć sporo pracy i inwencji żeby powstało cos naprawde fajnego;)
Jak to miło, że nie popadłam tak całkiem w niełaskę blogowego zapomnienia :)))
Kasiu: ideologia jest potrzebna inaczej to nie sztuka, tylko zwykłe chałupnictwo ;)
Witaj po przerwie.
Piękna broszka:-)
Najważniejsze jest to, co czujesz Ty sama, a jeśli filcowanie daje Ci szczęście, to cudnie.
Pozdrawiam ciepło i bardzo dziękuję za polubienie filoarte:)
Świetne te 'łezki' nie widziałam jeszcze takich, gratuluję pomysłu!
Przy okazji zapraszam na candy do mnie, pozdrawiam :)
Cudowne! Wręcz nawet inspirujące :}
Prześlij komentarz